Lifestyle to wirtualna czytelnia dla zabieganych. Poruszamy tu tematy dotyczące rodziny, aktywności i wypoczynku – czyli spraw ważnych dla każdej z nas. Czekamy również na wasze artykuły. Czytajcie i piszcie do woli. Zapraszamy.
Chyba każdą z nas chociaż raz w życiu opętał szał zakupów, kiedy niestrudzone przemierzałyśmy kolejne kilometry w centrum handlowym, zapominając o całym świecie. Sprzedawcy nie muszę się nawet zbytnio wysilać żeby przyciągnąć nas do swoich sklepów – wielki napis „SALE -70%” w zupełności wystarcza. A jak taki zakupowy maraton wygląda, to chyba każda z nas wie - odwiedzamy kolejne stoisko i obiecujemy sobie, że to już koniec, że to już ostatnie, do którego zaglądamy ale i tak wiemy, że dopóki mamy pieniądze oraz siły, szaleństwu nie ma końca. Dopiero kiedy umęczone po kilkugodzinnej eskapadzie wracamy do domu z pustym portfelem zaczynamy się zastanawiać – czy te 5 bluzek, 8 spódnic i 6 par butów naprawdę są nam tak niezbędne do życia?J To jednak nie stoi nam na przeszkodzie, żeby za jakiś czas znowu pozwolić sobie na podbój kolejnych butików, które wręcz „proszą się o odwiedziny”.
Jak więc to się dzieje, że tak bardzo kochamy zakupy i nie potrafimy się ich wyrzec? Jedne z nas zabijają w ten sposób nudę lub poprawiają sobie humor, dla innych wyjście do sklepu to czysty relaks. Każde wytłumaczenie jest dobre i nie ma w tym nic złego, jeśli tylko podczas zakupów nie stracimy głowy. Dlatego warto przed wyjściem z domu przypomnieć sobie kilka podstawowych zasad.
Chyba najczęstszym powodem zakupowego szaleństwa są wyprzedaże, które dawniej pojawiały się sezonowo a teraz trwają od stycznia do grudnia – przez cały rok na okrągło. To magiczne słowo – „wyprzedaż” - działa na kobiety jak magnes. Warto sobie jednak uświadomić, że to nic innego jak chwyt marketingowy, który ma za zadanie zwabić jak największą ilość klientów. Sprzedawcy zawyżają ceny produktów po to, aby po chwili na metce dopisać nowe – SUPER NISKIE CENY! Liczą, że w ten sposób wpłyną na klienta i skuszą go do zakupu. I mają rację! Bardzo często zwracamy uwagę na to, ile dana rzecz kosztowała wcześniej i za ile teraz, po ‘super obniżce’, na którą szczęśliwie udało nam się natrafić, możemy ją mieć. Z większą łatwością podejmujemy wtedy decyzję o zakupie ubrania czy kosmetyku, nawet jeśli nie jest nam on niezbędny. Rada: nie ulegajmy więc pokusom podczas tak zwanych „wyprzedaży”. Nie dopuszczajmy do tego, żeby samo słowo „wyprzedaż”’, za którym nic tak naprawdę się nie kryje, zawładnęło naszymi portfelami a przede wszystkim głowami.
Bardzo często, kiedy wybieramy się do supermarketu po artykułu spożywcze, najpierw przygotowujemy sobie listę zakupów. Przede wszystkim robimy to dla swojej wygody, żeby nie tracić czasu na bieganie między trzydziestoma regałami znajdującymi się w hali. Może warto zrobić podobną listę przed każdym wyjściem na zakupy po ubrania i kosmetyki. W ten sposób możemy naprawdę dużo zyskać. Po pierwsze, wyznaczamy sobie cel i na nim się skupiamy. Po drugie, oszczędzimy czas (i pieniądze). Rada: stojąc przed swoją szafą zastanówmy się czego tak naprawdę brakuje nam w naszej garderobie. Przypomnijmy sobie czy może ostatnio zakładając nasze ulubione dżinsy nie stwierdziłyśmy, że przydałby się do nich jakiś fajny, modny pasek.
Dość drastycznym sposobem na powstrzymanie się od nadmiernego wydawania pieniędzy na zakupach jest pozostawienie w domu swojej karty kredytowej i karty płatniczej. Weźmy trochę gotówki i z nią udajmy się na „podbój sklepów” a w momencie pozbycia się wszystkich naszych środków – grzecznie wróćmy do domu. Oczywiście bardziej oporni na tego typu sposób, poproszą o odłożenie do następnego dnia danej rzeczy, na którą nie starczyło im pieniędzy ale zawsze jest szansa na to, że odechce im się po nią przyjechać. J Rada: zastanówmy się co chcemy kupić i ile mniej więcej może nas to kosztować.
Dobrym „hamulcem” na zakupach może się okazać nasza przyjaciółka. Zawsze możemy liczyć na jej dobrą i szczerą radę w momencie, gdy nie jesteśmy przekonane co do naszego wyglądu w bluzce czy spódnicy, którą właśnie mierzymy. W ten sposób unikniemy sytuacji, kiedy następnego dnia biegniemy do sklepu, żeby daną rzecz oddać, bo np. mąż powiedział nam, że nie wyglądamy w niej dobrze. Może się jednak zdarzyć, że zabranie przyjaciółki zadziała negatywnie na nasze portfele – wiadomo, ze razem wszystko łatwiej przychodzi, również wydawanie pieniędzy. Rada: na zakupy zabierajmy tylko rozsądne przyjaciółki. J
Jeśli więc kochacie zakupy i sprawiają wam one przyjemność to absolutnie się ich nie wyrzekajcie, ale pamiętajcie, żeby zawsze robić je z głową! Lepiej jest chyba cieszyć się z jednej nowo zakupionej bluzki niż mieć wyrzuty sumienia z powodu trzech, na które wydało się za dużo.
A ja mam pytanie z innej "beczki" jakich środków antykoncepcyjnych powinna zażywać kobieta "lifestylowa"??